Spojrzałam w górę. Tuż nad moim ramieniem stał siatkarz z zdjęcia, i zaglądał mi przez ramię. Był wysoki. BARDZO WYSOKI. A uśmiechał się anielsko.
- To jak? Pozwolisz mi obejrzeć? - popatrzył na mnie oczami kota ze 'Shreka'.
- Nie pokazuje zdjęć nieznajomym. - odpowiedziałam chłodno.
Nie wiem czemu tak mam, ale wszystko co jest związane z siatkówką mnie nie obchodzi, a nawet wkurza. Nastolatki się jarają, jak zobaczą kawałek boiska, a ja co? Siatkarz ze mną gada, a ja mam ochotę wyjść z sali.
- Michał jestem. Michał Kubiak. - podał mi rękę, a uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Aha. Jestem Julia. - odpowiedziałam, wracając do przeglądania zdjęć.
- Piękne imię. Jesteś fotografem, czy to tylko pasja? - spytał.
- To praca.
- Świetnie! - popatrzyłam na niego jak na idiotę. - Szukamy kogoś do klubu. Ja wiem, że jestem tu tylko od grania, ale jakbyś potrzebowała zajęcia to mogę pogadać z odpowiednimi osobami.
Teraz zaczęłam coś podejrzewać. Kto normalny proponuje dziewczynie którą zna 5 minut pracę? Tak, siatkarze Jastrzębskiego Węgla.
- Dlaczego? - spytałam.
- Dlaczego co?
- Dlaczego to robisz. Proponujesz mi pracę, a ledwo co ci się przedstawiłam.
- Bo jesteś inna. - popatrzył na mnie znacząco.
- Inna? - zmarszczyłam brwi.
- Tak. Nie rzucasz się na mnie, bo chcesz kawałek papieru z moim podpisem. Nie ganiasz za mną z potrzebą zrobienia sobie zdjęcia. Stoisz sobie z boku i udajesz, że cię to nie rusza.
- Ja nie udaję. To naprawdę mnie nie rusza. - wyłączyłam aparat. - Nigdy nie grałam w siatkówkę. Nie mam pojęcia o co w niej chodzi. Nie rozumiem ludzi, którzy się nią tak emocjonują, tych którzy ciągle latają za zawodnikami. To nie moja bajka. Jedyne powody dla których tu przychodzę, to moja przyjaciółka i fotografia. Zastanowię się nad tą pracą. - uśmiechnęłam się lekko, pierwszy raz od 3 godzin.
Jemu za to wyrósł banan na twarzy.
- Nie pożałujesz jak ją przyjmiesz. Jak się zdecydujesz to zadzwoń - podał mi kartkę ze swoim numerem.
Spojrzałam mu w oczy. Dokładnie mu się przyjrzałam, i stwierdziłam że jest przystojny. Cholernie przystojny.
-Jasne. Słuchaj, widzę że jeszcze dużo fanek chce od ciebie autograf i zdjęcie, więc może do nich pójdziesz? - zasugerowałam. W końcu byłam już za długo dla niego miła.
- A ty na pewno nie chcesz niczego? - zapytał.
- Jak się zastanowić, to mogę czegoś chcieć.
- Czego? Autografu, zdjęcia?
- Nie, mam pytanie. - uśmiechnęłam się słodko.
- Wal śmiało.
- Wiesz gdzie jest toaleta?
Jego mina była nie do opisania. Odeszłam od niego śmiejąc się. Wredna Julka. Nie wolno tak traktować ludzi. Tylko dlaczego to musi być takie przyjemne?
***
Kaśka czekała na mnie przy wyjściu. Gdy mnie zobaczyła, zamachała mi żebym do niej podeszła.
- Gdzieś ty była? Czekam tu chyba już pół godziny!
- Zwiedzać mi się zachciało. Lokalną toaletę. - odpowiedziałam.
Prychnęła. Wyszłyśmy na zewnątrz i skierowałyśmy się do domu.
- A tak na serio?
- A tak na serio to zaprzyjaźniałam się z siatkarzem.
- COO?!
- No co? - spytałam zdezorientowana.
- Którym siatkarzem? - zaczęło się przesłuchanie.
- Kubiiiaakiem? Chyba jakoś tak.
- Ojaniemogę z kim ja żyję? Gadałaś z Dzikiem! Ja pierdole, czemu ty a nie ja?! - zaczęła lamentować i skakać.
- Przestań, bo nie powiem ci że dał mi swój numer! - krzyknęłam, a chwilę potem zorientowałam się co powiedziałam.
Kaśka stanęła w miejscu. Sekundę później siedziała mi na baranach i darła się wniebogłosy. Miny przechodniów - bezcenne.
- Wypieprzaj mi z pleców! - warknęłam i zrzuciłam ją.
- Sorry. - pozbierała się i wznowiłyśmy marsz. - O czym jeszcze gadaliście?
- Nic takiego, proponował mi pracę fotografa w ich klubie. - powiedziałam to i spojrzałam na Kasicę, żeby zobaczyć jak zareaguję na trzecią taką wiadomość dzisiaj. Jej oczy stały się wielkości talerzy, a ona sama wydukała tylko:
- Ma.. się... rozumieć... że się zgodziłaś?
- Powiedziałam że nie wiem. Mam mu dać odpowiedź.
- Ja nie mogę, ty to masz szczęście.
'Tak, zajebiste' pomyślałam w duchu. Weszłyśmy do naszego mieszkania. Rozebrałyśmy się, a ja popędziłam do mojego pokoju, żeby uniknąć pytań współlokatorki. Zabarykadowałam się w swoim królestwie, po czym włączyłam muzykę i zaczęłam śpiewać. Leciało akurat The Prodigy - Omen, gdy do mojego pokoju zaczęła się dobijać Kasia. Otworzyłam drzwi.
- Zamawiam pizzę, jaką wziąć? - spytała się z telefonem przy uchu.
- Szynka, pieczarki. - odpowiedziałam.
Kiwnęła głową i odeszła. Ja za to poszłam do kuchni po Coca cole, nadal śpiewając. Nagle usłyszałam dzwonek. Ściszyłam muzykę, i otworzyłam drzwi. W nich stała osoba, której nigdy w życiu nie chciałam już zobaczyć.
---
Hi everybody! Mamy dwójkę :) Nie jest to jeszcze zadowalająca dla mnie długość rozdziałów, ale dopiero się rozkręca. Tak jak wspominałam, rozdziały będą co tydzień w piątek, chyba że coś mi wypadnie.
Trzymam kciuki za Resovię i Jastrzębski. Oba zespoły oby tak dalej!
Czytam = komentuje, to dla mnie dużo znaczy :)
Do napisania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz