piątek, 8 marca 2013

1. "A kij ci w oko, cioto"

08.03.2013, godzina 19:00
Jastrzębie-Zdrój

 
- JULKA! - zerwałam się z łóżka i przywaliłam głową w ścianę.
Klnąc zaczęłam rozmasowywać bolące miejsce. Do mojego pokoju weszła moja najlepsza przyjaciółka, Kaśka. To do niej należał ten oto krzyk, przez który zostałam obudzona.
- Głośniej się nie dało? - spytałam ironicznie.
- Nie. - burknęła - Zbieraj się, za godzinę mamy mecz.
Zaczęłam wzywać boga w myślach.
- Boże, Kaśka. Halę mamy 5 minut z mieszkania, a ty mnie tak wcześnie budzisz? - wstałam z łóżka.
- Budzę cię godzinę wcześniej bo się nie wyszykujesz.
- Wyszykuję!
- Nie wierzę! - zaśmiała się.
- A kij ci w oko, cioto!
- Zbieraj się, mówię ci.
- No dobra, nie spinaj się. - otworzyłam szafę w poszukiwaniu czegoś na wyjście.
Rzuciła mi spojrzenie "Jeszcze słowo, a zginiesz" i wyszła. Ja zdecydowałam się na kremową bluzkę i czarne rurki.
Czasem po powrocie z pracy kładę się spać, a potem nie mogę się wybudzić. Wtedy do akcji wkracza Kaszanka i próbuje doprowadzić mnie do stanu używalności.
Poszłam do łazienki. Podmalowałam oczy i przeleciałam usta szminką. Wzięłam szalik Jastrzębskiego Węgla oraz moją lustrzankę, i zameldowałam się w salonie, gdzie czekała Kasia.
- Ready? - zapytała.
- Yes! - krzyknęłam zadowolona.
- No to goł.
Ubrałam płaszcz i buty na 10 cm obcasie i wyszłyśmy. Postanowiłyśmy iść na skróty przez park. Znowu zaczął padać śnieg, którego nienawidzę. Za drzewami dało się zauważyć już halę. Nie interesuję się siatkówką. Nigdy w nią nie grałam, i nie wiem o co w niej chodzi. Na mecze uczęszczam żeby robić zdjęcia siatkarzom i kibicom, oraz dla świętego spokoju, gdyż moja kochana przyjaciółka jest fanką. Fanką czego, spytacie? Otóż, wszystkiego co jest związane z siatkówką, siatkarzami i piłkami do siatkówki. Cały czas namawia mnie na chodzenie na spotkania zawodników tutejszej drużyny.
Gdy doszłyśmy na miejsce była za 20 ósma. Zajęłyśmy nasze miejsca, a ja wyjęłam aparat. Zaczęłam robić zdjęcia rozciągającym się siatkarzom. Nie zmieniłam zajęcia, aż do końca meczu, który zakończył się wynikiem 3:2 dla JW.
- Choć po autografy! - zawołała do mnie Kaśka.
- Po cholerę mi świstek papieru z podpisem jakiegoś spoconego faceta?
Kasia wywróciła oczami i pociągnęła mnie za sobą. Gdy ona walczyła z tłumem innych fanek, ja oparłam się o ścianę i zaczęłam przeglądać dzisiejsze zdjęcia. Zatrzymałam się na jednym. Był na nim widoczny zawodnik z numerem 13 na koszulce i wypisanym nazwiskiem "Kubiak". Wypatrzyłam na tym zdjęciu  dawnego znajomego z liceum. Nagle poczułam dłoń na moim ramieniu.
- Ej, spadaj kimkolwiek jesteś! - krzyknęłam.
- Nie bądź taka brutalna, Ja tylko podziwiam siebie na twoim zdjęciu.
---
No dobra, bardzo krótki mi ten rozdział wyszedł. Następnym razem się poprawię. Przewiduje rozdział 2 na piątek 15.03.2013. Co do wyniku z rozdziału, 3:2 dla Jastrzębian, to bardzo bym chciała żeby się sprawdził.
Boże, bądź dziś za Jastrzębiem.
Moja finałowa para to JW - Resovia, i będę wiernie kibicować im przed telewizorem.
Do następnego :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz